Prof. Iwo Cyprian Pogonowski
Słabnie kontrola
Bliskiego Wschodu przez USA
Powstania Arabów zmieniają
istniejący porządek na świecie. Trzy państwa Członkowskie Rady Bezpieczeństwa
przy ONZ: Indie, Brazylia i Afryka Południowa (IBAP) nie popierają interwencji
w Libii mimo starań USA, które mają w tej sprawie trudności w uzyskaniu
poparcia Rosji i Chin. Pozostaje NATO i „unilateralizm” czyli jednostronne decyzje w stylu prezydenta Bush’a i jego polityki formowanej przez neo-konserwatystów,
w wyniku której, pogwałcił on prawo międzynarodowe i uczynił USA odpowiedzialne
za napad na Irak i śmierć miliona Irakijczyków pod okupacją amerykańską.
Również spowodował on rekordowe zadłużenie Ameryki i dopuścił do spowodowania
kryzysu światowego przez „szwindel na trylion dolarów” na nieściągalnych
długach hipotecznych, które spowodowały taką sytuację, że obecnie w USA prawie
połowa domów ma mniejszą wartość rynkową niż dług hipoteczny.
Spadek po Bush’u
prześladuje prezydenta Obamę. Były minister obrony Paul Wolfowitz, z pochodzenia z
Polski, napisał 11 marca 2011 w The Wall Street Journal że „USA ma
strategiczny i moralny powód pomagania powstańcom w Libii, żeby mogli walczyć i
nie dopuścić Gadhafiego i jego synów do odbudowy ich
władzy i rządzenia za pomocą terroru.”
Dziennikarz Robert Fisk angielski specjalista od spraw Bliskiego Wschodu
twierdzi, że USA starało się uzyskać pomoc króla Arabii Saudyjskiej Abdullah’a, żeby on na swój koszt szmuglował broń dla
powstańców w Libii w Benghazi tak, żeby koszty te nie
były zatwierdzane przez Kongres w Waszyngtonie i tym samym nie były publicznie
znane. Tak, więc autokrata saudyjski miał pomagać USA w szerzeniu demokracji w
Libii i ponosić koszty obalania reżymu silnej ręki w Libii
podczas gdy on sam rządzi w podobny sposób i to w chwili kiedy król
saudyjski musi uśmierzać rozruchy w swoim własnym państwie.
Ironią losu jest, że mimo
krzewienia swojej wersji demokracji przez USA, niedawno amerykański tygodnik Time miał artykuł główny „Mamy [w USA] najlepsze prawa jakie można kupić za łapówki,” („We have the best
laws money can buy.”)
Minister spraw zagranicznych
Brazylii Antonio de Aguilar Patriota ogłosił w
Indiach że „Deklaracja IBAPu” reprezentuje poglądy
Trzeciego Świata dotyczące bezpieczeństwa międzynarodowego i żąda porozumienia
w sprawie Libii z
Unią Afrykańską i Ligą Arabską w ramach ONZ oraz żąda włączenia sprawy
konfliktu Izraela z Palestyńczykami w celu stworzenie suwerennego państwa
Palestyńczyków w granicach sprzed 1967 roku.
Trzeba pamiętać, że Liban rządzony
obecnie zgodnie z ideologią Hezbollah, też jest
członkiem Rady Bezpieczeństwa i dodaje głos arabski do wypowiedzi IBAP’u, podczas gdy Rosja krytykuje „Unilateralizm”
w polityce USA i to w czasie kiedy w Moskwie jest na
oficjalnej wizycie wice-prezydent USA J. Biden który
z kolei krytykuje korupcję w Rosji.
Natomiast Chiny twierdzą, że
reprezentują „Trzeci Świat” i w kwietniu 2011 będą gospodarzami spotkania BRICS
(Brazylii, Rosji, Indii, Chin i Południowej Afryki – czyli po angielsku South Africa). Obecnie Chiny
powodują globalne zmiany w handlu międzynarodowym i według oficjalnych
statystyk Chiny są głównym partnerem handlowym sześciu państw z grupy G-20.
Powoduje to tendencję na terenie USA obniżania płac pracowników w konkurujących
z Chinami przedsiębiorstwach amerykańskich.
Obecnie doszło do tego, że utrzymanie
się na stanowisku prezydenta USA na drugą kadencję przez Barack‘a
Obamę zależy od tego jak on wywiąże się z obecnego
kryzysu na Bliskim Wschodzie. Znamienny jest brak poparcia dla USA w tym
kryzysie ze strony Indii, który ogłoszony w marcu 2011 powoduje poważne
osłabienie prestiżu USA na świecie.
Solidarność trzeciego świata, z
Indiami na czele, z żądaniami Arabów powrotu do granic z 1967 roku w Palestynie
spowoduje zemstę lobby Izraela w Waszyngtonie, zwłaszcza z powodu rozgłaszania
przez Indie konieczności ustalenia na przyszłość w Palestynie granic z 1967
roku jak i prawa powrotu wygnanych Palestyńczyków do ich ojczyzny obecnie
popieranego przez nowe pro-arabskie stanowisko rządu Indii.
Twórcą polityki zagranicznej
Indii na Bliskim Wschodzie jest Shiv Shankar Manmohan Singh, który również pertraktuje z prezydentem Iranu Mahmudem Ahmadinedżadem, do
którego napisał list stwierdzający, że Iran i Indie są krajami niepodległymi
zdolnymi do odgrywania ważnej roli na arenie światowej i że mają długą historię
dobrych stosunków i powinny starać się pomóc w tworzeniu rozwiązań politycznych
opartych na sprawiedliwości i przyjaźni, zwłaszcza w Palestynie w czasie kiedy szybko zmienia się równowaga sił na świecie.
Iran i Indie będą odgrywały ważną
rolę dzięki ich starożytnej kulturze, której wartości potrzebuje obecny świat.
Takie otwarte wypowiedzi obecnie są możliwe dzięki zmianom na Bliskim Wschodzie,
regionu, którego dominacja przez Zachód jest w fazie końcowej i obecnie jest
przyśpieszana kryzysem w państwach arabskich na Bliskim Wschodzie i w północnej
Afryce. Notowania giełdowe DJIA spadły 10 marca 2011 poniżej 12,000 z powodu
kryzysu na Bliskim Wschodzie.
Trzeba pamiętać o stale aktualnym
projekcie „rurociągu pokoju” z Iranu, przez Pakistan do Indii a następnie do
Chin. Typowe są wypowiedzi w Pakistanie, że „rurociąg pokoju” jest sprawą
podstawową dla gospodarki Pakistanu, którego stosunki z USA psują się, ponieważ
Pakistan ma historycznie dobre stosunki z Iranem a „rurociąg pokoju” z
dostawami ropy naftowej i gazu ziemnego z Iranu jest nie tylko korzystny dla
Pakistanu, ale również ma potencjał załagodzenia wrogich stosunków Pakistanu z
Indiami w czasie, kiedy słabnie kontrola Bliskiego Wschodu przez USA. Dzieje
się to w miarę szerzenia się powstań Arabów. które
stają się ważnym powodem zmian w istniejącym porządku na świecie.
13 marca 2011 r. prof. Iwo Cyprian Pogonowski
Blacksburg, US www.pogonowski.com