Prof. Iwo Cyprian Pogonowski
Rosja uzależnia się od
Chin?
Wojska sowieckie były wycofane w czasie odwrotu z
Afganistanu 15 lutego, 1989 roku. Charakterystyczna jest obecna decyzja Moskwy
żeby brała udział wraz z USA na terenie Afganistanu przeciwko handlarzom
narkotyków. Jednocześnie miała miejsce pierwsza wizyta prezydenta Rosji na
wyspach Kurylskich zabranych Japonii po Drugiej Wojnie Światowej. Obydwa te
posunięcia dyplomacji rosyjskiej postrzegane są jako nowe inicjatywy polityczne
mające na celu stworzenie nowego porozumienia z NATO, dominowanym przez USA.
Prezydent Afganistanu Karzai zatelefonował do
Miedwiediewa, że popiera rosyjską interwencję przeciwko mafii narkotycznej i
poprosił o dalszą pomoc ze strony Rosji w tej sprawie. Podobnie Japonia po
krótko trwałej irytacji z powodu wizyty Miedwiediewa na wyspach Kurylskich,
potwierdziła udział prezydenta Rosji i premiera Jokohamy 13-14 listopada 2010,
w spotkaniu u szczytu azjatyckiego pod hasłem „Zmiany i Działania” („Change and
Action”). Tymczasem Japoński import paliwa z Rosji jak również import rosyjski
samochodów z Japonii do Rosji wzrasta. Dzieje się tak mimo tego, że dotąd nie
ma traktatu pokojowego między Rosją i Japonią.
Przygotowywane są nowe układy USA z Rosją w
sprawie dostaw amerykańskich koniecznych do dalszej pacyfikacji Afganistanu.
Dostawy te mają być dostarczane drogą powietrzną i lądową przez Rosję.
Jednocześnie zakontraktowane są dostawy helikopterów z Rosji do Afganistanu jak
też szkolenie Afganów przez instruktorów rosyjskich, tak pilotażu helikopterów
jak i w zwalczania terroryzmu oraz handlu narkotykami.
Faktycznie ewakuacja Afganistanu przez NATO jest
dla Rosji poważnym zagrożeniem, ze strony radykalnych muzułmanów w Azji
Środkowej. Na zbliżającym się spotkaniu u szczytu NATO w Lizbonie w Portugalii
mają zapaść ważne decyzje dotyczące rozwiązania problemu afgańskiego. Sprawa
odnowienia odrzuconego przez prezydenta Obamę projektu „Tarczy,” jest bardzo
ważna dla Rosjan jak też ich udział w nowej wersji tego projektu. Toczą się w
tej sprawie rozmowy w Berlinie i Paryżu i omawiana jest rola Rosji w
bezpieczeństwie Europy. Dlatego też Hilary Clinton spotkała się z Segiejejm Ławrowem
i rosyjskim ministrem obrony Anatolim Serdykowem, podczas gdy do Moskwy udali
się z Guido Westerwelle, minister spraw zagranicznych Niemiec i admirał James
Starvidis, dowódca sił NATO w Europie.
Wizyta prezydenta Rosji Miedwiediewa na Wyspach
Kurylskich jest postrzegana jako gest solidarności Rosji z Chinami, w sprawie
zatargu Chin i Japonii o archipelag wysp na Pacyfiku. W ten sposób Rosja dała
znać Chinom, że jest po stronie Chin. Tokio natomiast ogranicza się do
dwustronnego „przyjaznego dialogu,” podczas gdy Rosja wzmacnia pozycję Chin.
Trzeba pamiętać, że Rosja i USA stoją w obliczu
gwarantowanego obopólnego zniszczenia na wypadek wymiany salw nuklearnych
między nimi. Z tego powodu wydawane przez te mocarstwa obietnice pomocy
zbrojnej są według wielu obserwatorów podobne do wystawiania czeków bez
pokrycia.
Jednocześnie niedawne inicjatywy i interwencje
Moskwy, takie jak w sprawach produkcji opium w Afganistanie dają Rosji okazję
do poprawiania stosunków z NATO w zamian za pozwolenie na dostawy broni i
paliwa do NATO wojsk w Afganistanie przez teren Rosji, drogą lądową i
powietrzną.
Wiadomo, że Rosja jest gospodarczo bez porównania
słabsza niż USA, których gospodarka jest obecnie największa na świecie. To
znaczy do czasu, kiedy w przyszłości gospodarkę USA dogoni i przegoni
gospodarka Chin, według powszechnie znanej prognozy ekonomistów. Obecnie Rosja
potrzebuje oparcia gospodarczego i strategicznego w Chinach przeciwko USA. Z
tego powodu Rosja jest solidarna z Chinami w sporach przeciwko Japonii -
sporach dotyczących archipelagów na Oceanie Spokojnym.
Rosja cierpiąca z powodu zapaści demograficznej
jest na długą metę niebezpiecznie uzależniona od Chin, z którymi ma długą
granicę. Wiadomo, że Chiny mają największą liczebnie ludność na świecie.
Jednocześnie Chiny obecnie są w stanie szybko powiększać swój arsenał nuklearny
dzięki wzrostowi produkcji elektryczności w Chinach. Naturalnie tematy te są
często dyskutowane na łamach takich pism jak „Asia Times.”
10 listopada 2010 r., prof.
Iwo Cyprian Pogonowski