Prof. Iwo Cyprian
Pogonowski
Paradoks walki o władzę
w USA
Paradoks walki o władzę w USA
polega na tym, że walka ta odbywa się obecnie na szkodę gospodarki
amerykańskiej. Ten fenomen jest opisany przez Paula Krugmana ekonomistę
nagrodzonego nagrodą Nobla w 2008 roku za jego opracowanie nowej teorii handlu
oraz nowej geografii ekonomicznej. Współautorką artykułu w prestiżowym piśmie
New York Review (styczeń 2011) jest Robin Wells Krugman profesor ekonomii przy
Princeton University, żona Paula Krugmana. Autorzy ci eksponują paradoks walki
o władzę w USA, w której to walce, republikanie skutecznie szkodzą gospodarce
amerykańskiej i sztucznie utrzymują ją w depresji.
Dzieje się to w dużej mierze
dzięki słabości prezydenta Obamy, który w imię współpracy dwóch głównych partii
politycznych, nie wyzyskuje swojego prawa weta i w ogóle nie eksponuje szkód,
jakie ponosi gospodarka amerykańska z powodu obecnej taktyki opozycji. Niestety
prezydent zgadza się na takie kompromisy, jak na przykład w sprawie przedłużania
wygasającej ustawy, dzięki której najbogatsi Amerykanie mają wielkie ulgi
podatkowe. Zwolnienie ich z tych podatków niby ma skłonić milionerów i nawet
miliarderów do wydania zaoszczędzonych pieniędzy na wynajem ludzi do pracy.
Niestety niewiele prawdy jest w tej teorii.
Pod datą 12 lipca 2010 tygodnik
Time nosił tytuł, który przetłumaczony na język polski brzmiałby: „Mamy
najlepsze prawa, jakie można dostać za łapówki” (The Best Laws Money Can Buy”).
Inwestycje w przekupstwo członków parlamentu najlepiej opłacają się
korporacjom, ze wszystkich innych inwestycji, ponieważ w ten sposób korporacje
korzystają z wielkich ulg podatkowych.
Łapówki polityczne w USA mają
przeważnie formę kontrybucji na koszty kampanii wyborczych poszczególnych
posłów i senatorów. Ten stan rzeczy przypomniał mi Targowicę w historii Polski.
Wtedy Rosjanie napisali tekst obalenia Konstytucji 3go Maja w Petersburgu i
wybrali spośród możliwych miejscowości taką nazwę, żeby Polaków upokorzyć.
Miasteczko Targowica leżało w dobrach Szczęsnego Potockiego, któremu zależało
więcej na zabezpieczeniu swojego majątku niż na wolnej ojczyźnie. Tak samo
postępuje obecnie wiele korporacji w USA według wyżej wspomnianego artykułu z
12go lipca 2010..
Na początku kryzysu światowego
spowodowanego „szwindlem na tysiąc miliardów dolarów” puszczono w obieg
międzybankowy jako dobre papiery wartościowe kontrakty na nieściągalne pożyczki
hipoteczne. Pożyczki te udzielano na zmienny procent w czasie tak zwanego
„bombla” cen nieruchomości. „Bombel” ten z powodu sztucznie wywołanego nagłego
wielkiego wzrostu wartości domów. Banki udzielały pożyczek początkowo na niski
procent na zachętę pożyczających. Natomiast po zawarciu kontraktu, procent ten
podnoszono na znacznie wyższy. Podnosiło to spłaty za te nowe pożyczki
hipoteczne tak wysoko, że stawały się one nieściągalne.
Szwindel ten spowodował kryzys
międzynarodowy i w ogóle mógł mieć miejsce dzięki skasowaniu przez prezydenta
Clintona istniejących podstawowych regulacji transakcji bankowych. W USA blisko
połowa domów jednorodzinnych i mieszkań własnościowych jest obecnie mniej warta
niż ich wartość rynkowa. Masowe eksmisje byłych właścicieli przez banki często
naruszają zasady poprawnego postępowania według istniejących ustaw.
Dzieje się to w czasie, kiedy
banki dostały duże subsydia anty-kryzysowe i jednocześnie dyrektorzy tych
banków wypłacali i nadal wypłacają sobie wielomilionowe premie. Banki takie jak
Goldman Sachs w tym samym czasie namawiały klientów do inwestowania na
„zatrute” kontrakty zawarte na nieściągalne pożyczki i jednocześnie te same
banki ubezpieczały się sprzedając z zyskiem te tak zwane „zatrute” kontrakty za
pomocą sprzedaży z góry czyli „short sale.” Niektórzy senatorowie publicznie
określali te transakcje jako działalność kryminalną. Jak dotąd nikt nie został
pociągnięty do odpowiedzialności, podczas gdy właściciele nieruchomości
ponieśli straty sięgające astronomicznie wysokiej cyfry czternastu tysięcy
miliardów dolarów.
Swego rodzaju paradoksem jest
fakt, że obecnie, tak jak w 1929 roku, jeden procent ludności USA posiada
większy majątek niż 95% Amerykanów, wliczając ludzi najbiedniejszych. Udowodnił
to krytyk społeczny Michael Moore w 2009 roku. Są to skutki lichwiarskiego
systemu finansowego w USA. Tymczasem kapitalizm państwowy w komunistycznych
Chinach bezkarnie manipuluje wartością swojej waluty, która jest sztucznie
utrzymywana w wartości bardzo niskiej w stosunku do dolara, tak żeby zmniejszać
na rynku międzynarodowym popyt na produkty amerykańskie.
Na marginesie wspomnę powszechnie
mało znany fakt że „Renminbi” jest oficjalną walutą Chin i słowo to znaczy
„pieniądz.” Natomiast główną jednostką monetarną Chin jest „yuan,” który
wymawia się i pisze jako „juan.” Wartość renminbi ustalona w dolarach została
nieco zdewaluowana w celu wzmocnienia konkurencji w eksporcie wytworów
przemysłu chińskiego na szkodę gospodarki USA. Obecnie rząd Chin powoli
wprowadza swoją walutę na rynek międzynarodowy przez banki w Hong Kongu.
W 2008 roku w czasie kampanii
wyborczej wielu wierzyło kandydatowi Obamie, że potrzebne reformy zostaną
przeprowadzone za zgodą obydwu głównych partii politycznych. Niestety paradoks
walki o władzę w USA polega na tym, że konserwatyści szkodzą gospodarce
amerykańskiej, żeby w ten sposób skompromitować rządy prezydenta Obamy i
uczynić go prezydentem na tylko jedną kadencję.
1 stycznia 2011
r. prof. Iwo Cyprian Pogonowski
Blacksburg, US www.pogonowski.com