Prof. Iwo Cyprian Pogonowski
Grecka tragedia
Ratowanie słabej gospodarki Grecji podstawowo zmienia
charakter Unii Europejskiej. Ratunek jest jednocześnie krokiem w kierunku
ograniczania suwerenności Grecji i innych zadłużonych państw członkowskich. UE nie
jest przygotowana na rosnący kryzys w czasie powolnego postępu w odbudowie
gospodarki światowej ze skutków „szwindla na trylion dolarów” w USA.
Amerykanie lubią tworzyć przezwiska za pomocą
inicjałów. Tak, na przykład inicjały państw w Unii Europejskiej finansowo
najbardziej zagrożonych są zbliżone do angielskiego słowa „świnie”
czyli „pigs.” Chodzi o Portugalię, Irlandię,
Italię i Hiszpanię (Spain), których inicjały składają
się na słowo zbliżone do świni po angielsku, czyli „PIIGS”. W państwach tych w
2008 powodem kryzysu było nadmierne zadłużenie. Wówczas Europejski Bank
Centralny w Frankfurcie ratował „PIIGS” za pomocą kupna ich bonów rządowych, do
chwili, kiedy takie zakupy bonów greckich bardzo wzrosły i Grecja straciła
poparcie Francji i Niemiec, co spowodowało panikę na giełdzie greckiej.
Obecnie podobną odmową poparcia Francji i Niemiec,
które kontrolują Europejski Bank Centralny są zagrożone w pierwszym rzędzie
Hiszpania i Portugalia a w drugim Irlandia i Włochy a w trzecim Austria i
Belgia. Od stabilności gospodarczej Unii Europejskiej zależy gospodarka
światowa w prawie tak wysokim stopniu jak w zależności od gospodarki USA.
Pomoc dla Grecji jest uzależniona od takich warunków,
jak zmniejszenie pensji urzędników i kosztów greckiej opieki społecznej.
Naturalnie greckie związki zawodowe protestują. Gdyby każde z zagrożonych
gospodarczo państw Unii Europejskiej posługiwało się własną monetą, a nie
wspólnym euro, sytuacja byłaby zupełnie inna. Przykładem jest Anglia, której
wartość waluty od 2008 znacznie spadła, co spowodowało spadek kosztów robocizny
w towarach eksportowych.
W braku posiadania własnej waluty, Grecja w kryzysie
jest zdana na ograniczanie kosztów robocizny i świadczeń na opiekę społeczną,
żeby nie obciążać wartości euro. W przeszłości, kiedy waluty opierały się na
złocie, wzrost zadłużenia przyczynił się do wielkiej depresji lat 1930tych,
kiedy polityka monetarna USA, w rękach niby autonomicznego, a w rzeczywistości
prywatnego, banku Federal Reserve
kryzys pogłębiała.
Obecnie Międzynarodowy Fundusz Monetarny (IMF) ma
udzielać pożyczek państwom w potrzebie i w ten sposób zapobiegać kryzysom na
przestrzeni dłuższego okresu czasu tak, żeby można było przeprowadzić konieczne
oszczędności i zachować zaufanie do rządu. Naturalnie na zaufaniu opiera się
funkcja pieniądza. Niestety system zadłużania państw i ludzi w dużej mierze
leży u podłoża panującego w USA kapitalizmu lichwiarskiego, który szerzy „życie
na kredyt” i zniechęca ludzi do oszczędzania i kupowania z oszczędzonych
pieniędzy i nie zadłużania się. Jest rzeczą wątpliwą czy USA faktycznie
chciałoby stabilizować euro za pomocą funduszy z IMF.
Kryzys Grecji stawia znak zapytania czy faktycznie
tworzenie strefy euro ma sens na długą metę. Na przykładzie Grecji widać, że
dla samych Greków kryzys byłby mniej uciążliwy, gdyby mogli radzić sobie w
obecnych trudnościach za pomocą obniżania wartości ich własnej waluty zamiast
używania euro. Być może IMF w Waszyngtonie będzie doradzać Europejskiemu
Centralnemu Bankowi w Frankfurcie, jakie stosować zabiegi, żeby cała strefa
euro nie ucierpiała z powodu kryzysu w Grecji.
Jak dotąd porozumienie Francji i Niemiec stabilizowało
gospodarki tych dwu państw. Obecnie potrzebny jest w strefie euro wielostronny
system udzielania pożyczek państwom członkowskim. Urzędnicy
państwowi w Grecji bronią się przed obniżaniem ich pensji na podstawie wymogów
Niemców, którzy mają im udzielić pożyczek, żeby w ten sposób stabilizować euro.
Grecy czują się upokorzeni w tej sytuacji, kiedy polityka monetarna w ich kraju
jest pod niemiecką kontrolą banku w Frankfurcie. Naturalnie trudno jest
stosować identyczną stopę procentową we wszystkich państwach w strefie euro.
Być może, że kryzys grecki będzie powodem do
stopniowej likwidacji nie tylko strefy euro ale całego
systemu Unii Europejskiej. Prawdopodobnie potrzebna jest formuła prawna, na
której podstawie państwa członkowskie miałyby prawo występowania nie tylko ze
strefy euro, ale też z Unii Europejskiej. Jest to jednak niesłychanie
skomplikowana sprawa ponieważ nie wiadomo jak trzeba by na nowo ustalać
międzynarodowe kontrakty, etc.
Faktem jest, że Niemcy wobec kryzysu greckiego będą
napierać na drakońskie obniżki płac w euro dla urzędników i opieki społecznej w
Grecji w obronie silnego euro na rynku międzynarodowym i na pewno niemiecka
polityka monetarna nie będzie dostosowywana do sytuacji powstałej w Grecji,
która broni się przed takimi ograniczeniami płac, jakie miały już miejsce w Iralandii, gdzie narodowy produkt brutto spadł o blisko 50%
i gdzie banki są deficytowe. Wartości domów w Irlandii nadal spadają i wiele z
nich ma większe długi hipoteczne niż wartość rynkową podobnie jak 25% domów
USA.
Niestety w sferze euro, kiedy jedno z państw członkowskich
ma trudności takie jak ma obecnie Grecja, to z czasem inne pójdą tą samą drogą.
Faktycznie taki sam los czeka Stany Zjednoczone jeżeli
działalność prywatnego i autonomicznego banku Federal
Reserve nie będzie publicznie sprawdzana przez
komisję wyznaczoną przez Kongres, niezależną od sił polityczno-finansowego
kompleksu wojskowo-przemysłowego.
Sytuacja w USA i W. Brytanii będzie stabilna jak długo
długi skarbowe tych państw są finansowane przez Chiny, Japonię, etc. Jest to
sytuacja niestabilna i ryzykowna tak dla gospodarki jak i bezpieczeństwa USA i
W. Brytanii. Praktyki kapitalizmu lichwiarskiego obecnie osłabiają na rynku
międzynarodowym wartość euro. Zaciąganie długów nad stan przez poszczególne
mocarstwa zagraża całej gospodarce światowej, jak to opisują ekonomiści w
takich artykułach jak „Tragedia grecka zmieniła Europę” w The
Wall Street Journal z 14go
lutego, 2010. Tragedia grecka powinna być ostrzeżeniem dla Polski.
14 lutego 2010 r. prof. Iwo Cyprian
Pogonowski
Blacksburg, US www.pogonowski.com