Prof. Iwo Cyprian Pogonowski
Dolar znowu zagrożony
jako waluta rezerwowa
Dolar jest ponownie zagrożony
jako waluta rezerwowa, zwłaszcza od momentu, kiedy prezes Centalnego Banku USA,
Federal Reserve, zapowiedział, z końcem sierpnia 2010, że bardzo niska stopa
procentowa nadal będzie obowiązywać w bankach amerykańskich w celu zmniejszania
importu i zwiększania eksportu. Jest to polityka ryzykowna, która może
spowodować deflację, zamiast inflacji 3% rocznie, uważanej za konieczną dla
wzrostu gospodarki USA. Ponieważ stan gospodarki USA w dużej mierze zależy od
chłonności rynku amerykańskich konsumentów, więc chodzi o to, żeby Amerykanie
spodziewali się wzrostu cen w niedalekiej przyszłości i kupowali obecnie.
Deflacja powoduje obawę w sprzedaży, że konsumenci spodziewają się dalszego
spadku cen i odkładają zakupy na przyszłość, co przedłuża trudności gospodarcze
a zwłaszcza wysokie bezrobocie, na które obecnie cierpi gospodarka amerykańska.
Ten stan rzeczy znowu osłabia,
jak dotąd bardzo uprzywilejowaną, pozycję dolara jako waluty rezerwowej na
świecie. Sprawa ta jest tematem rozważań w prasie gospodarczej w USA takiej jak
„The Wall Street Journal z 8go listopada,
Ponieważ, ostatnio zwłaszcza, dolar jako waluta rezerwowa, czyli pieniądz, który jest (niby)
powszechnie – na całym świecie – akceptowany jako zapłata za transakcje
międzynarodowe Banki centralne poszczególnych krajów utrzymują zapasy dolarów
USA, nadal nazywanych „rezerwami dewizowymi,” po to by utrzymać bezpieczeństwo
i płynność swoich obrotów gospodarczych z zagranicą.
Teoretycznie rolę
waluty rezerwowej, czyli pieniądza światowego, może pełnić tylko ta waluta, za
którą stoi bardzo duża i otwarta gospodarka na światową skalę, taka jak
największa na świecie gospodarka USA. Jej udział w światowym handlu, produkcji
i rynku kapitałowym jest bardzo znaczny, ale w czasie obecnego kryzysu
spowodowanego „szwindlem na trylion dolarów” w USA i agresywną polityką
zagraniczną neokonserwatystów, głównie syjonistów, z tego powodu dolar jako
waluta rezerwowa nie jest w pełni wymienialna, na przykład w Iranie, który nie
chce sprzedawać paliwa za dolary USA.
Transakcje
giełdowe są bardzo istotnym czynnikiem i jak wiadomo transakcje te często
dokonywane są w dolarach. Ponieważ walutę rezerwową utrzymuje się jako rezerwę
na czarną godzinę, dlatego łatwość sprzedaży dolarów bez utraty wartości, zwana
płynnością rynku, jest czynnikiem bardzo ważnym. Jak wiadomo rynek finansowy
może powstać jedynie w dużej gospodarce. Waluta rezerwowa musi cieszyć się
powszechnym zaufaniem, czyli prawie wszędzie być chętnie przyjmowana jako
wyrażane w niej ceny surowców, zwłaszcza takich jak paliwo.
Zaufanie do
dolara jako waluty rezerwowej istnieje tylko w oparciu o potencjał gospodarki,
i także na prowadzonej przez USA polityce zagranicznej i ekonomicznej. Obecna
polityka prezydenta Obamy dewaluacji kursu wymiany dolara na inne waluty czyni
dolara walutą mało atrakcyjną, a nadmierny deficyt obrotów bieżących budzi
oczekiwanie dalszego osłabienia dolara i zniechęcić do używania go.
Historycznie wiadomo,
że od drugiej połowy XIX w. aż do 1914 r. funkcję waluty rezerwowej pełnił funt
brytyjski. Między dwoma wojnami światowymi zdetronizował go dolar USA i
zastąpił funta w roli waluty światowej - dolar stara się pełnić tą rolę do
dzisiaj. Banki amerykańskie takie jak Goldman Sachs zareagowały na proces
powolnej utraty roli dolara na rzecz euro, który powstał w 1999 r. Przy
stosowaniu wymian z dolarów na pochodne pieniądza i z powrotem na dolary udało
się bankierom amerykańskim spowodować kompromitację gospodarek takich jak
zadłużona gospodarka Grecji, Hiszpanii, Portugalii, Irlandii, etc.
W ten sposób
dolar został jak dotąd obroniony jako uprzywilejowana waluta rezerwowa ponieważ
m.in. rozmiar gospodarki strefy euro ustępuje USA, mimo tego że jej poziom
handlu z resztą świata jest podobny i blisko połowę transakcji światowych
zawiera się w euro. Postępuje też integracja finansowych rynków w strefie euro,
którego główną słabością jest brak dyscypliny gospodarczej zwłaszcza w takich
momentach jak na przykład kryzys grecki, w którym, żeby sprostać wymogom
centralnego banku strefy euro starano się narzucić części społeczeństwa
greckiego obniżenie płac w walucie euro. Stosowanie tej polityki wywołało
protesty i demonstracje na ulicach miast greckich pokazywane w dziennikach
telewizyjnych.
Gdyby Grecja
miała nadal swoją oddzielną walutę, to kurs tej waluty spadłby na rynku
międzynarodowym i koszt tego spadku ponosiliby wszyscy mieszkańcy Grecji. Stało
się inaczej ponieważ Grecja należy do strefy euro, która to waluta kontrolowana
głównie przez bankierów niemieckich broni się przed spadkiem jej kursu
wymiennego. Nadal około 67% oficjalnych rezerw walutowych w świecie jest
przechowywanych w dolarach USA, około 25% w euro i 3% w funtach, natomiast
wartość Juana chińskiego przybiera na sile.
Barry
Eichengreen, amerykański historyk ekonomii przy uniwersytecie w Berkley w
Kalifornii, uważa że jest możliwe, że na świecie będzie jednocześnie kilka
równoległych walut rezerwowych, raczej niż tylko dolar jako jedyna waluta rezerwowa,
ponieważ kryteria zmieniają się w czasie kiedy każdy może mieć telefon
komórkowy i więcej ludzi dowiaduje się która godzina patrząc na telefony
komórkowe raczej niż na zegarki.
Obecnie ludzie mogą dowiadywać
się natychmiast o bieżącym stanie kursów wymiennych walut i mogą dokonywać
transakcji finansowych międzynarodowych jednocześnie w kilu rozmaitych
walutach, a nie tylko w dolarach. Jak wiadomo przed 1914 rokiem funt brytyjski,
frank francuski i marka niemiecka służyły jako waluty międzynarodowe. Nic
dziwnego, że obecnie dolar jest zagrożony jako waluta rezerwowa. Niektórzy
Amerykanie wspominają z nostalgią czasy parytetu złota, podczas gdy inni
obawiają się dalszego spadku wartości dolara i czują się bardzo zagrożeni
możliwością nagłego i niebezpiecznego wzrostu cen na giełdzie w wyniku straty
wartości dolara na rynku międzynarodowym.
11 listopada 2010
r., prof. Iwo Cyprian Pogonowski